Czym to pachnie? Czyli Amber Moon - Yankee Candle

Zapraszam Was dzisiaj na pachnący wpis o wosku, którego składniki, już w wyobraźni, namieszały mi w głowie. Byłam pewna, że taki zapachowy miszmasz sprawdzi się idealnie. Jednak jak Amber Moon wypadł w rzeczywistości? O tym dowiecie się przechodząc dalej.


O zapachu: Nie jest jeszcze chłodno, ale już nie upalnie. Jest po prostu doskonale! Przełom lata i jesieni to idealna pora na relaks i na oddanie się refleksjom. Oprawę wieczornych spotkań i rozmyślań zapewnia Yankee Candle. Specjaliści od aromaterapii w domowym wydania serwują z okazji końca wakacji wyjątkową delicję - niepozorny, w pełni naturalny wosk, którego wnętrze wypełnione jest wielowątkową, zapachową fabułą. Pierwsze skrzypce w tej nastrojowej historii grają: aromat rozgrzanego bursztynu, nuty paczuli i drzewa sandałowego oraz akordy kojarzące się z orzeźwiającym, wieczornym wiatrem. Całość jest konceptualna, idealnie zbilansowana, wciągająca. Amber Moon daje wytchnienie po ciężkim dniu, pobudza wyobraźnię, przypomina o niedawnych wakacjach i romantycznych chwilach spędzanych nad brzegiem morza. Kompozycja pachnie ciepło, przyjaźnie. W jej towarzystwie czujemy się bezpiecznie i komfortowo,
a do tego - pozytywnie nastrajamy się na przyjście chłodniejszych dni, które już nie straszą zimnem, ale zapowiadają kolejną okazję do odbycia aromaterapeutycznej podróży w stronę bursztynowego księżyca.


Wyczuwalne zapachy: bursztyn, paczula, drzewo sandałowe, grejpfrut, pomarańcza, woda kolońska.

Moja opinia: Goodiesowy opis wosku Amber Moon przenosi nas w beztroski świat niezwykłych aromatów i wspomnień. Musicie przyznać, że można się wciągnąć. Ale jak faktycznie sprawuje się zapach? Jak dla mnie, niestety odbiega od tego urzekającego opisu. Nie zachwycił mnie, choć jak wspomniałam na wstępie, mieszanka zapachów skusiła mnie do jego kupna. Amber Moon w moim odczuciu pachnie perfumami. Wyłapałam tam również kwiatowe i owocowe nuty, ale na tym koniec. Wosk zupełnie mnie nie porwał, a dodatkowo, bardzo szybko się ulatnia. Spodziewałam się po nim orzeźwienia i uczucia relaksu, ale w tej kwestii niestety mnie zawiódł. Nie dajcie się zwieść, bo dzięki kwiatowemu aromatowi wpisuje się także w wiosenny klimat.

Jeśli jeszcze się z nim nie poznaliście, a chcielibyście przekonać się, czy przypadnie Wam do gustu, dostaniecie go tutaj <klik>.

Pozdrawiam,
M.


7 komentarzy :

  1. Spotkałam go jakiś czas temu i zastanawiałam się nad zakupem, ale jakoś bursztynowe nuty w połączeniu z wodą kolońską mnie nie kusiły :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie byłam nastawiona na zapachową eksplozję.

      Usuń
  2. A mi właśnie podoba się ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi pewnie by pasował tak myślę. :-)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy jest włączone dla postów starszych niż 7 dni.

Komentarze zawierające jakikolwiek link będą usuwane.

Prawdziwe piękno © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka