Nowość od Venus - Balsam do ciała

Cześć Najmilsi. Napięty tydzień za mną. Jak dobrze, że w tym tygodniu święto wypada w samym środku. Jeden dzień wolny dodatkowo, zawsze się przyda :) A dziś nadrabiam blogowe zaległości. Poznajcie nowość od Venus. Czy jest warta zainteresowania? Tego dowiecie się w dalszej części posta.


Kilka słów od producenta: Regenerujący balsam do ciała, przeznaczony do bardzo suchej skóry. Głęboko i długotrwale nawilża, odbudowuje i wzmacnia naturalną warstwę ochronno-lipidową naskórka, odżywia i zapobiega wysuszaniu, łagodząc podrażnienia. Wygładza i uelastycznia naskórek, likwidując jego szorstkość oraz szybko się wchłania.

Opakowanie: Z zamknięciem na klik, o pojemności 400 ml. Dosyć wygodne, łatwo się otwiera i nie sprawia problemów.

Konsystencja: Typowa dla większości balsamów. Kremowa, średniogęsta, ale szybko się wchłania.

Dostępność: Rossmann

Wydajność: Nie jestem w stanie określić na jak długo wystarcza opakowanie balsamu, bo nie zużyłam go jeszcze do końca. Zależy to od częstotliwości używania i jak duże partie skóry się nim smaruje - wiadomo :)

Cena: 7,99 zł, ja kupiłam go na promocji za ok. 6,29 zł

Skład dla zainteresowanych na zdjęciu poniżej: klikajcie na fotkę, aby powiększyć.


Moja opinia: Poszukiwałam jakiegoś niedrogiego nawilżacza ze względu na wyczerpanie swoich zapasów i pewnego razu moją uwagę przykuł bohater dzisiejszego posta. Przeczytałam etykietkę, informacje zawarte z tyłu opakowania i skuszona ceną zakupiłam kosmetyk. Opakowanie, jako że jest koloru czerwonego przywiodło mi na myśl mleczko nawilżające Garnier, które zawsze ratowało moją skórę w ekstremalnych przypadkach suchości, dlatego podświadomie czułam, że ten produkt mnie nie zawiedzie. Muszę przyznać, że faktycznie fajnie nawilża i szybciutko się wchłania. Nie pozostawia po sobie tłustej warstwy i wszystko wydaje się w porządku. Wszystko tylko nie... zapach. Jest tak dziwny... tak chemiczny i tak bardzo mnie zawiódł, że sięgam po ten balsam z wewnętrznym przymusem, aby tylko i jak najszybciej go wykończyć. Żałuję nawet tych 6 zł które na niego wydałam, bo korzystanie z tego balsamu to żadna przyjemność. Ale mam już nauczkę na przyszłość, żeby jednak nie oszczędzać na wszystkim i kupować sprawdzone produkty. Do moich ulubionych należą masła z Bielendy i przy nich chyba pozostanę.

Konieczcie dajcie znać, czy spotkaliście się już z tym balsamem i jakie macie odczucia. Chętnie poczytam też o waszych pielęgnacyjno-nawilżających ulubieńcach.

Martyna

12 komentarzy :

  1. Nigdy go nie używałam, w tym czasie ratuję się właśnie Garnierem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro przez zapach się meczysz to raczej nie jest produkt dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem całkiem chociaż wolę ładne zapachy i nimi się kieruje przy kupnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle tym razem nie pomyślałam aby sprawdzić zapach :-( zazwyczaj trafiam na te przyjemne lub znośne.

      Usuń
  4. O kurczę, myślałam, że Venus ma tylko produkty do depilacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że spokojnie mogli przy nich zostać. Miałam piankę do depilacji i spisała się świetnie w każdym calu.

      Usuń
  5. Z chęcią powędruje do mojego koszyka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zapach nie stanowiłby dla Ciebie problemu, raczej byłabyś zadowolona.

      Usuń
  6. Ja także skusiłam się na ten balsam i równie szybko go odstawiłam, okropnie śmierdzi :-(

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy jest włączone dla postów starszych niż 7 dni.

Komentarze zawierające jakikolwiek link będą usuwane.

Prawdziwe piękno © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka