Czym to pachnie? Czyli Clean Cotton - Yankee Candle

Dzień dobry wszystkim. Czy jest tu jakaś osoba, która nie lubi zapachu świeżego prania? Albo przynajmniej nie wywołuje on w niej żadnych emocji? Ja za tym przepadam. Szczególnie za świeżutką pościelą i myślę, że większość z Was też tak ma. Jak już się domyślacie, właśnie o tym dziś recenzja. Czyli w roli głownej wosk Clean Cotton. Czy sprostał moim oczekiwaniom?

Czytaj dalej »

Jesienne paznokcie

Cześć Wszystkim :) Miał być post innego typu, ale wyczerpaną buszowaniem w sklepach, opuściła mnie wena i dziś mam dla Was tylko lekki pościk :) Mianowicie, jak w tytule, moje jesienne, obecne mani hybrydowe. Zapraszam na porcję fotek.

Czytaj dalej »

Czym to pachnie? Czyli Honey Glow - Yankee Candle

Hej wszystkim. Muszę się z Wami podzielić wieścią, że odkryłam zapach nad zapachami i czuję, że skradnie on jeszcze niejedno serce. Jeśli jesteście ciekawi co mam do powiedzenia o wosku Honey Glow Yankee Candle, zapraszam do czytania dalej.

Czytaj dalej »

Affinitone Maybelline - Czy zasługuje na miano odpowiednika słynnego True Matcha ?

Cześć :) Zapraszam Was na opinię mojego ulubionego ostatnimi czasy podkładu. Odważnie porównałam go
w temacie posta zamiennikiem True Matcha. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, zapraszam do czytania dalej.

Czytaj dalej »

Wynik rozdania !



Kochani! Moje pierwsze, rocznicowe rozdanie dobiegło końca. Nie spodziewałam się że otrzymam tyle Wszych zgłoszeń,
bo aż 75! Sądząc po tej ilości przypuszczam, że trafiłam z nagrodą. Ale nie będę się długo rospisywać, żeby nie trzymać Was w niepewności. Tak więc zapraszam na ogłoszenie wyników w dalszej części posta.
Czytaj dalej »

Czym to pachnie? Czyli Pink Hibiscus - Yankee Candle

Hej moi Mili. Dzisiaj z chęcią podzielę się z Wami recenzją wosku Pink Hibiscus. Jako fanka herbaty z hibiskusa postanowiłam sprezentować sobie ten zapach. Jeśli jesteście ciekawi jego zalet i wad, zapraszam do czytania dalej.

Czytaj dalej »

Mehndi nails, czyli indyjskie zdobienie

Hej wszystkim! Dziś mała porcja fotek mojego manicuru, który jeszcze w żywych kolorach utrzymuje mnie w świetnym nastroju mimo przeziębienia, które za nic nie chce mi od kilku dni odpuścić. Po za tym w moim życiu zaistniała mała zmiana, bo od tego miesiąca pracuję w salonie kosmetycznym, ale postaram się być na bieżąco z blogowaniem, bo sprawia mi to wielką przyjemność :) Ale niezanudzając Was, szybko przeskakuję do tematu posta. Na moim blogu mogliście już zobaczyć jeden manicure ze zdobieniem typu Mehndi tutaj <klik>, który w przyszłości na pewno jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach. Powiem szczerze, że to zdobienie bardzo przypadło mi do gustu. Wzorki przypominające indyjskie zdobienia dłoni wyglądają moim zdaniem niezwykle szykownie i tajemniczo i będę wciąż eksperymentować łącząc je na pazurkach z czymś innym. Na zdjęciach poniżej poznacie na pewno słynny syreni pyłek, na który zdecydowałam się
w ostatniej chwili, ale uważam, że efekt jest zadowalający :) Jestem ciekawa czy się Wam spodoba, więc zapraszam do małej galerii zdjęć.

Czytaj dalej »

Dermedic - regenerujący krem do rąk

Cześć Kochani! Dziś chcę Wam po krótce opisać mój ostatni pielęgnacyjny hit, którym jest Linum Emolient Regenerujący krem do rąk firmy Dermedic. Przeczytałam o nim kilka recenzji w Internecie i pełna nadziei na dobre działanie, postanowiłam się szybko w niego zaopatrzyć. A uwieżcie mi, nie było łatwo, choć się dobrze zapowiadało. Udałam się do pierwszej lepszej apteki i zapytałam o ten krem, a miła pani za okienkiem stwierdziła, że niestety go nie posiadają, ale mogą mi zamówić na za tydzień. Z radością się zgodziłam i ucieszona z tak fachowej obsługi oczekiwałam. Wróciłam do apteki za równy tydzień, ale o kremie nikt nic nie wiedział. Za okienkiem nie spotkałam już pani z zeszłego tygodnia i kolejny raz musiałam od początku naświetlić sytuację. Zostałam poinformowana, że najwidoczniej coś się opóźniło i zostałam skazana na kolejny tydzień czekania. Nie ukrywałam mojego rozczarowania, bo szukałam ratunku dla moich spierzchniętych dłoni, którym żaden krem nie pomagał. Ale uzbroiłam się w cierpliwość i za kolejny tydzień i jednen dzień dla wszystkiego, poszłam do apteki po raz 3. Za okienkiem tym razem pan, który prosił, żebym dokładnie opisała jak krem wygląda, bo niestety nie mógł go znaleść. Czekałam przy okienku dobre 10 minut. Zaangażowałam do poszukiwań mojego zamówienia 3 osoby, aż w końcu.. udało się. Zatem, po tym jakże fascynującym wstępie, zapraszam do recenzji :)


Czytaj dalej »
Prawdziwe piękno © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka