Brushegg - plusy i minusy

Cześć Kochani. Ostatnio w moje ręce wpadło jajo do mycia pędzli, czyli tytułowy Brushegg. Byłam niezwykle ciekawa tego gadżetu i zachęcona dużą ilością pozytywnych komentarzy, postanowiłam go przetestować. Przyznam szczerze, że miałam bardzo wysokie oczekiwania. Jeśli chcecie poznać co z tego wynikło, zapraszam do dalszej części posta.


Przyznam się bez bicia. że chyba oczekiwałam po tym produkcie, że będzie zdolne do samodzielnego mycia pędzli i mnie
w tym całkowicie wyręczy. Jestem totalnym leniem w tej kwestii i nie wykonuję tej czynności tak często jak powinnam. Dlatego postawiłam na zakup jajeczka po części, aby się zmotywować do mycia makijażowych pomocników. Na pewno
w jakiś sposób poskutkowało, bo łatwiej jest mi się do tej czynności zabrać i szczerze, z użyciem tego gadżetu mycie stało się przyjemniejsze.

Brushegg jest niewielkim, ale solidnym kawałkiem sylikonu. Wykonany jest naprawdę dobrze i nie mam najmniejszej obawy, że coś się z nim stanie. Materiał jest bardzo przyjemny w dotyku, łagodny dla pędzli, nie wyrywa włosia i nie odkształca go. Samo użytkowanie jest wygodne, bo do środka wkłada się 2 palce i jajko nie ześlizguje się z nich, nie wypada. Po za tym, w ten sposób można uniknąć moczenia rąk podczas całego procesu. Moim zdaniem, otwór powinien być jednak nieco większy, albo dostępny w kilku rozmiarach. Jestem posiadaczką małych rąk i moje palce mieszczą się w środku bez trudu, ale osoby z nieco większymi dłońmi, mogłyby mieć problem z umiejscowieniem palców. Tu mały minus.



Ale co z samym myciem? Jajko 'ułatwia' nam ten proces poprzez obecność wypustek. Mniejsze, umiejscowione na górze- służą do mycia mniejszych pędzelków, a prążki- do większych. Osobiście nie przykładam większej wagi do podziału wypustek. Początkowo rozprowadzam szampon na pędzlach ruchami kolistymi na mniejszych wypustkach, a kończę mycie na większej części. Potem płucząc pędzle pod bieżącą wodą, jeszcze chwilę pocieram o wypustki. Szczerze, zauważyłam ułatwienie w myciu większych pędzli, które w dłoniach myję zawsze około 3-4 razy, zanim efekt mnie zadowoli. Z użyciem jajka już się tak na nie, nie denerwuję i czynność staje się 2 razy krótsza. Co do małych pędzelków, to większej różnicy nie zauważyłam, jednak z dumą muszę wspomnieć, że Brushegg poradził sobie świetnie ze zmyciem wodoodpornego eyelinera, do którego zawsze musiałam używać czegoś na bazie tłuszczu. W tym wypadku ze zwykłym szamponem jajko dało radę.

Jajko jak widać na zdjęciu jest stosunkowo niewielkie i jeśli chodzi o mycie pędzli do pudru czy podkładu, jednorazowo jesteśmy w stanie dokładnie umyć tylko 1 pędzel. Pędzelków do oczu możemy wykorzystać więcej, ale znów idzie
o wielkość, bo jeśli miałabym narzekać, większy Brushegg byłby znacznym ułatwieniem. Plusy tego rozmiaru są jednak takie, że jajo zmieści się do kosmetyczki i bez problemu zabierzemy go na przykład na wakacje, gdzie bagażu zawsze jest za dużo.

Jeśli chodzi o cenę, jest to temat sporny. Dla niektórych na pewno 29,90 (aktualna promocja na kosmetykomania.pl <klik>) zł za kawałek gumy to niemało, jednak przeliczając cenę na gadżet, który, przypuszczam, będzie towarzyszył przez pare dobrych lat, chyba nie jest tak źle. Co sądzicie?

Dostępność: z polskich sklepów internetowych- kosmetykomania.pl .

Wiem, że Brushegg będzie towarzyszył mi już zawsze podczas mycia pędzelków, bo w końcu po to w niego zainwestowałam. Jednak uważam, że można się bez niego obejść. Sama byłam bardzo ciekawa jak te maleństwo działa i nie żałuję wydanych pieniędzy. Dodatkowo wygląda ślicznie i pełni bardzo kobiecy element wystroju :D Ja wybrałam wersję miętową, oprócz której jest opcja różowa, a na zagranicznych stronach także prześliczna fioletowa, czarna, biała i żółta.

Jestem ciekawa co Wy powiecie o tym gadżecie. Lubicie, a może wręcz przeciwnie? Zapraszam do podzielenia się opiniami poniżej.

Martyna

6 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawy gadżet, chętnie bym go wypróbowała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No ja wiem, że wolisz inne rozwiązania :D

      Usuń
  3. bardzo mnie ciekawi ten gadżet, ale chyba nie kupię, bo uważam że się bez niego obędę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla miłośników nowości i testowania te jajko będzie świetne. Ja kupiłam je z czystej ciekawości, ale też uważam, że bez niego da się radę :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy jest włączone dla postów starszych niż 7 dni.

Komentarze zawierające jakikolwiek link będą usuwane.

Prawdziwe piękno © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka